tel. +48 501 050 939

   tel. +48 502 087 153

  e-mail: kraktourist@gmail.com

Krak Tourist

Biuro Podróży

Przewodnicy po Krakowie

  1. pl
  2. ru

+ 48 501 050 939

Reguła św. Benedykta nakazywała, aby mnisi pracowali pilnie – nie tylko w polu, ale także w skryptorium. Klasztorne biblioteki były pełne ksiąg, starannie kopiowanych przez zakonników. Tak benedyktyni zachowali dziedzictwo antyku.
 

Stworzenie rękopisu było żmudną robotą.
Najpierw należało przygotować  pergamin czyli odpowiednio wyprawioną skórę zwierzęcą. Cięto ją na karty, następnie skryba rysował linijki i wyznaczał marginesy. Składano karty, zeszywano je i dopiero zaczynano przepisywanie tekstu. Skryba pozostawiał marginesy i  miejsce na ozdobne inicjały i miniatury, które były robione w dalszej kolejności. Dekorowano tekst  używając złota płatkowego, później malowano kolorowe partie zdobień.
Na samym końcu księga była oprawiana, często w drewno. Stąd do dzisiaj czytamy książki od deski do deski.
 

Księga średniowieczna zaczynała się często od formuły incipit liber (łac. Incipio – zaczynam; zwano to incipitem).
Na końcu księgi pojawiał się czasem kolofon – informacja przez kogo i dla kogo księga została spisana.

Często właśnie w kolofonie skryba pozwalał sobie na napisanie czegoś „od siebie“ – niejednokrotnie są to po prostu westchnienia ulgi. 

Przykładowo, w rękopisie traktatu wojskowego w Bibliotece Jagiellońskiej (Bolonia, 1381) na końcu zapisano:

„Chwała Ci Chryste, tu kończy się ta książka”.

 

Inny rękopis w “Jagiellonce”, zawierający zbiór tekstów weterynaryjnych zakończono  wierszykiem skryby:

„Tutaj książka ma swój koniec
Niech będzie za to pochwalony Jezus Chrystus
A pisarz chce zapłaty”.

 

I  przykład z rękopisu Uniwersytetu w Lejdzie, XIV wiek:

”Dzieło jest spisane, mistrzu daj mi się napić,
niechaj prawica skryby odpocznie od ciężaru bólu”.

 

W klasztornych skryptoriach obowiązywała dyscyplina. Czasem karano  postem o chlebie i wodzie mnicha, który się zaczytał i przestawał przepisywać, albo miewał bałagan w pisarskich przyborach. Niedopuszczalne było podebranie innemu mnichowi przygotowanych już do pisania kart, albo zniszczenie narzędzi w przypływie złości. 
Faktycznie przepisywanie ksiąg było naprawdę bardzo żmudną i męczącą pracą, toteż niektórym mnichom czasami puszczały nerwy. 
 

Na przestrzeni wieków wielokrotnie w rękopisach skrybowie wpisywali w księgi dwuwiersz:

„Qui nescit scribere, nullum putat esse laborem,

quia quo tres digiti scribunt, totus corpus laborat”

„Ten, kto nie potrafi pisać, sądzi, że to żadna praca,

lecz choć trzy palce piszą, całe ciało pracuje”.

 

Na marginesach znajdziemy też inne  westchnienia:

“Jak port jest wyczekiwany przez żeglarza, tak skryba wyczekuje ostatniej linijki”

 

“Och, moja ręka”

 

“Zimno mi”

 

“Dzięki Bogu, wkrótce zmierzch”

 

“Przepisałem całość, na Boga, dajcie mi się napić”

 

Te skargi pokazują nam ogrom pracy i trudu potrzebne do powstania każdego rękopisu.

         Skryptorium klasztorne

12 maja 2020
Pochód Trzech Króli